Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Opowieści o życiu na dawnej wsi polskiej. Pracy, wysiłku, zabawie i potrawach głodowych. Wierzeniach dawnych Słowian. Przemiany przyjęciu chrześcijaństwa.

Nowe wierzenia i zabobony charakterystyczne dla ziem polskich.

                             B O R U S O W E   B A J A N I A

 

      Na pograniczu Ziemi Sieradzkiej i Ziemi Wieluńskiej rozciągały się niegdyś gęste bory. Pas borów rozciągający się pomiędzy Widawą a Brąszewicami zamieszkiwali ludzie, których nazywano Borusami. Na tereny te później niż na inne ziemie dotarł przemysł, słowo pisane, szkolnictwo. Fakt ten spowodował, że w wioskach i leśnych osadach dłużej niż gdzie indziej zachowały się dawne wierzenia, przesądy, obrzędy i tradycje. Często na wiejskich weselach swaszki występują z oracjami ,weselnicy wykonują stare przyśpiewki,pan młody musi targować się o młodychę ,przeprowadza się    oczepiny i wywoziny teściów. Na tych terenach dalej można się spotkać z wierzeniami w złe oko i rzucanie uroków i zażegnywanie chorób. Ludność starsza dalej wierzy w czarownice,strzygi, świecorzy, plonki, i inne nieokreślone do końca złe duchy .Co  prawda te ostatnie wierzenia umieszcza raczej w czasie przeszłym -najczęściej w okresie międzywojennym lub jeszcze bardziej odległym. Tym  niemniej traktuje je jako zjawiska,które działy się naprawdę. Umieszcza je w określonym czasie i miejscu. Zbierając różne powiastki i zdarzenia starałem się zachować ich autentyczność Nie do końca co prawda,bo nie umiem pisać gwarą,ale mam nadzieję,że udało mi się oddać ducha tych przekazów i wspomnień. Zapiski prowadziłem przy różnych okazjach:chrzcin i komunii,pogwarek w długie zimowe wieczory, pierzoków.

Często narracja była chaotyczna i wymagała zadawania dodatkowych pytań, często musiałem wybierać z paru wersji tego samego zdarzenia.

Najciekawsze podania zawdzięczam rodzinie Tomaników zamieszkującej na Wronach. Na Popielinie gawędziarzami byli Mikołaj i Józef Karbowiakowie i Czesław Gaj.

Mam nadzieję, że udało mi się zatrzymać – przyoblec w słowa jakąś cząstkę naszej przeszłości i tradycji. Wiary naszych ojców. Polskości.

 

       D A W N O   I   J E S Z C Z E   D A W N I E J

 

     Przyzwyczailiśmy się do tego, że religia powszechnie u nas panującą jest katolicyzm. Nie zawsze tak było. W czasach naszych praojców inni bogowie nam pomagali. Strzegli zdrowia. Zapewniali pomyślność w polowaniach i toczonych bitwach. Głównego boga nazywano Swarogiem. Symbolem jego był byk – wół lub łabędź. Synem jego był Swarożyc utożsamiany ze słońcem i kowalem.

Dadźbóg był dawcą bogactwa i dobrobytu. Rgieł to bożek urodzajów polnych.

Uboże – najbardziej ten kult był rozwinięty u Vieletów. Był to bóg rolnictwa i przyrody. Ubożęta – coś w rodzaju krasnoludków, zdegradowany bóg lub duszki wypełniające wole tego boga.

     Świętowid zwany też Światowidem – bóg drużyny, zamku i bogactwa. Trygław – bóg o trzech twarzach. Wierzono w niego na terenie wyspy Wolin i na Pomorzu. Porowit lub Porewit – bóg

o pięciu twarzach. Siedem twarzy posiadał natomiast Rujewit.

 

 

 

     Ponadto panował kult starych drzew, gajów dębowych, źródeł, skał i kamieni. Wierzono w boginki zamieniające dzieci, mamuny, dziwożony żyjące w rzekach i jeziorach, oprzypołudnice straszące w gorące dni, jędze nasyłające choroby.

Głównie Lucie i Pomorzanie mieli świątynie i rzeźbione w drzewie posągi. Role kapłana spełniał Żerzec. Powiernik bóstwa, wieszczbiarz, / prorok, czarownik /.

Amuletami zapewniającymi zwycięstwo w walce były kły dzika, kły i pazury rysia. Przed czarami chroniły tajemnicze zioła. Należało ponadto odżegnywać się zawsze gdy groziło niebezpieczeństwo, pluć przez ramię, zganiać urok na psa.

Potem był chrzest. Obalano posągi. Wycięto święte gaje. Prześladowano ludzi oddających cześć słowiańskim bogom. Nowe wierzenia wyparły stare. Dawnych bogów nazwano złymi mocami, diabłami, szatanami. Ale to juz całkiem inna historia.

     Jest rok 1484. Papież ogłasza encyklikę potępiającą uprawianie czarów. Na jej podstawie dwóch inkwizytorów pisze „ Młot na czarownice”. Dzieło przepełnione chorobliwą wprost nienawiścią do kobiet, które stanowić miały,..... siedlisko wszelkiego zła już od zarania świata. Tak polowanie na czarownice zostało zapowiedziane i wkrótce już miały zapłonąć stosy. Uczeni tego okresu twierdzili, że w świecie działa 6666 legionów szatańskich, z których każdy składa się z 6666 demonów.

Starszyzna diabelska to: Lucyper, Belzebub, Lucifage, Satanichia, Fleurety, Nebires, Bael, Aarel, Marbas, Pruslas, Aamon, Barkalos, Guseyn, Vobis i wielu innych.

Wizja diabła przedstawiana przez kościół budziła lęk i trwogę. Importowane z zachodu diabły i czarownice zadomowiły się pod polską strzechą.

W kulturze ludowe powstały wyobrażenia diabłów: szlacheckich, chłopskich, leśnych, wodnych, górskich, polnych, błotnych. W dobie Oświecenia upowszechniano oświatę i walczono z zabobonami. W rezultacie zaprzestano polowań na czarownice. Wygasły płomienie stosów. Jednak środowiska wiejskie i małomiasteczkowe dalej wierzyły w działanie sił piekielnych. Równolegle sama postać diabła uległa zmianie. Z istoty groźnej, budzącej lęk i trwogę przeobraził się w istotę swawolną, psotliwą, głupkowatą, niekiedy śmieszną. Dalej mógł szkodzić człowiekowi – ale ten nie był już bezradny. Mógł go zwalczać, oszukiwać a nawet wykorzystywać. Diabeł, demon, duch, złe, czarownica, licho – są to wszystko imiona diabelskie względnie sług diabelskich.

     Z chmurami burzowymi i gradowymi łączono działanie płanetników, chmurników, obłoczników. Mieli to być duchy lub ludzie, którzy w trakcie nadchodzącej burzy „ unosili się” w powietrzu aby przenieść niebezpieczne chmury w inne miejsca. Nazywano tak tez ludzi wychodzących w pole naprzeciw burzy i zażegnywujących ją za pomocą tajemniczych gestów lub zaklęć.

     Demonami wiatrów i wirów powietrznych były latawce, navie, wiły. Pod wpływem chrześcijaństwa w późniejszych wierzeniach utożsamiane były z diabłami, czy duszami dzieci zmarłych bez chrztu. Latawce ukazywały się nagle w czystym powietrzu jakby ktoś niewidzialny wyłaniał się z ziemi lub ze stosu kamieni. Tańczący wir sypał piaskiem, rzucał gałęziami by po chwili zniknąć.

     Południca to biało odziana niewiasta snująca się po polach lub błękitno szara mgiełka unosząca się w powietrzu. Południce były nieprzyjaźnie nastawione do człowieka, zwłaszcza przebywającego i pracującego w polu południową porą. Południce sprowadzały bóle mięśni, głowy, omdlenia a nawet śmierć człowieka.Zawartość